April
jechała na deskorolce w kierunku lasu.Prowadziłą ja tam intuicja.Zobaczyła
most.W wodzie pod nim odbijał się okrągły księżyc.
Dziewczyna
zeszła z deskorolkę i chwyciła ją.Usiadła na brzegu mostu spuszczając luźno nogi
nad strumykiem.Uśmiechnęła się.Obróciła głowę.
Wilk
szedł w jej stronę.Ze względu na zamiłowanie do zwierząt,April zwabiła go i
zaczęła głaskać.
-Nie masz
wszy,co?-usiadła po turecku.Spojrzała na jego oczy-Masz tęczówki niezwykle
podobne do takiego chłopaka.Nazywa się Theo. Z jego powodu tu jestem.Pewnie
zginęła tu jego siostra.-rozmawiała ze zwierzęciem-Nie ufa mi.Na pewno ma
powody.Sama mam złe przeczucia co do niego.Dzisiaj się z nim pokłóciłam,podobno
wilki są agresywne ale nie myślałam,że może się kłócić ze mną jak stare małżeństwo.
***
Ubrany
już chłopak wrócił do lasu po przebraniu się.
Pierwsze
co zrobił to spojrzał na April.Zdjął bluzę i zarzucił jej na ramiona.Dziewczyna otworzyła oczy i
niechcący uderzyła się głową w pień.
-Co ty tu
robisz?-wzięła się za głowę,pociągnęła nosem i wstała.
-Przechodziłem
obok. Szedłem do sk…-uniosła brwi
-Byłeś
tym wilkiem?
-Ja…
-Zaufałam
ci.-Z ucha chłopaka wypłynęła czerwona ciecz.
-Jesteś
banshee?-syknął i złapał się za nie
-Nie
zmieniaj tematu.
-Nie
zmieniam.
-Banshee
to to coś czym jest Lydia?-fuknęła
-Tak.To
stwór wywodzący się z folkloru Irlandii.-podniósł deskorolkę
-Zjadłeś
wikipedię?
Wspomnienie
upadku zajęło głowę wilkołaka
-Przestań,proszę.-w
tym samym momencie zobaczyła je przed swoimi oczami
-Wyglądasz
tak samo jak ja wtedy.-uśmiechnął się-Jeździsz?-wciągnęła ręce w bluzę,którą do
tej pory miała na ramionach
-Umiem
zrobić parę trików.-naciągnęła rękawy
-Zniszczysz
mi bluzę.-kiwnął głową-Pokaż
-Nie w
lesie,nie dziś.-zabrała mu deskorolkę.Zaczęła iść w stronę drogi.Mżawka runęła na dziewczynę.Założyła kaptur i jechała dalej ignorując deszcz
***
Theo
szybko znalazł się na jezdni w rozpędzonym samochodzie.Zatrzymał się przy
dziewczynie siedzącej na krawężniku.Obok był brunet
-April!-oczy
dziewczyny świeciły się na zielono.Trzymała się za nogę.Podniosłą głowę na
dźwięk swojego imienia.Twarz miała całą w deszczówce
-Skup się
na bólu.-Scott delikatnie trzymał ją za rękę.Również mokry.Theo wysiadł z
samochodu
-Scott!-trzasnął
drzwiami i podbiegł do niej.
-Co ona
tu robi?-brunet pomógł jej wstać
-Długa
historia.Nie może wrócić do Lydii.Nie w tym stanie.-Scott podał mu telefon
-Zadzwoń
do Kiry.-rzucił szybko
-Co?
-Zadzwoń,Theo.-wziął
April na ręce
-Wiesz,że
nie można jej ufać,tak?-wystukał numer
-Właśnie
powiedziałeś,że nie może zostać ranna na jezdni.Teraz sugerujesz,że jest
chimerą.
-Nic nie
sugeruję,ja tylko..
-Scott?-Kira
odezwała się zaspanym głosem
-Spytaj
czy możemy przywieźć dziewczynę.Świecą jej się oczy,prawdopodobnie jest
Kitsune.-położył ją z tyłu wozu.
MYRY MYRY! :3
OdpowiedzUsuńCoraz bardziej bardziej i przez ciebie widzę, że Theo i April będą super razem. B'|