czwartek, 20 sierpnia 2015

Rozdział 4

April jechała na deskorolce w kierunku lasu.Prowadziłą ja tam intuicja.Zobaczyła most.W wodzie pod nim odbijał się okrągły księżyc.
Dziewczyna zeszła z deskorolkę i chwyciła ją.Usiadła na brzegu mostu spuszczając luźno nogi nad strumykiem.Uśmiechnęła się.Obróciła głowę.
Wilk szedł w jej stronę.Ze względu na zamiłowanie do zwierząt,April zwabiła go i zaczęła głaskać.
-Nie masz wszy,co?-usiadła po turecku.Spojrzała na jego oczy-Masz tęczówki niezwykle podobne do takiego chłopaka.Nazywa się Theo. Z jego powodu tu jestem.Pewnie zginęła tu jego siostra.-rozmawiała ze zwierzęciem-Nie ufa mi.Na pewno ma powody.Sama mam złe przeczucia co do niego.Dzisiaj się z nim pokłóciłam,podobno wilki są agresywne ale nie myślałam,że może się kłócić ze mną jak stare małżeństwo.
***
Ubrany już chłopak wrócił do lasu po przebraniu się.
Pierwsze co zrobił to spojrzał na April.Zdjął bluzę i zarzucił  jej na ramiona.Dziewczyna otworzyła oczy i niechcący uderzyła się głową w pień.
-Co ty tu robisz?-wzięła się za głowę,pociągnęła nosem i wstała.
-Przechodziłem obok. Szedłem do sk…-uniosła brwi
-Byłeś tym wilkiem?
-Ja…
-Zaufałam ci.-Z ucha chłopaka wypłynęła czerwona ciecz.
-Jesteś banshee?-syknął i złapał się za nie
-Nie zmieniaj tematu.
-Nie zmieniam.
-Banshee to to coś czym jest Lydia?-fuknęła
-Tak.To stwór wywodzący się z folkloru Irlandii.-podniósł deskorolkę
-Zjadłeś wikipedię?
Wspomnienie upadku zajęło głowę wilkołaka
-Przestań,proszę.-w tym samym momencie zobaczyła je przed swoimi oczami
-Wyglądasz tak samo jak ja wtedy.-uśmiechnął się-Jeździsz?-wciągnęła ręce w bluzę,którą do tej pory miała na ramionach
-Umiem zrobić parę trików.-naciągnęła rękawy
-Zniszczysz mi bluzę.-kiwnął głową-Pokaż
-Nie w lesie,nie dziś.-zabrała mu deskorolkę.Zaczęła iść w stronę drogi.Mżawka runęła na dziewczynę.Założyła kaptur i jechała dalej ignorując deszcz
***
Theo szybko znalazł się na jezdni w rozpędzonym samochodzie.Zatrzymał się przy dziewczynie siedzącej na krawężniku.Obok był brunet
-April!-oczy dziewczyny świeciły się na zielono.Trzymała się za nogę.Podniosłą głowę na dźwięk swojego imienia.Twarz miała całą w deszczówce
-Skup się na bólu.-Scott delikatnie trzymał ją za rękę.Również mokry.Theo wysiadł z samochodu
-Scott!-trzasnął drzwiami i podbiegł do niej.
-Co ona tu robi?-brunet pomógł jej wstać
-Długa historia.Nie może wrócić do Lydii.Nie w tym stanie.-Scott podał mu telefon
-Zadzwoń do Kiry.-rzucił szybko
-Co?
-Zadzwoń,Theo.-wziął April na ręce
-Wiesz,że nie można jej ufać,tak?-wystukał numer
-Właśnie powiedziałeś,że nie może zostać ranna na jezdni.Teraz sugerujesz,że jest chimerą.
-Nic nie sugeruję,ja tylko..
-Scott?-Kira odezwała się zaspanym głosem

-Spytaj czy możemy przywieźć dziewczynę.Świecą jej się oczy,prawdopodobnie jest Kitsune.-położył ją z tyłu wozu.

1 komentarz:

  1. MYRY MYRY! :3
    Coraz bardziej bardziej i przez ciebie widzę, że Theo i April będą super razem. B'|

    OdpowiedzUsuń