środa, 26 sierpnia 2015

Rozdział 18

-Summer?Dawno nie rozmawiałyśmy,co słychać?-Mia poprawiła włosy
-Z tej strony Josh Fields,Mia.-spuściła rękę
-O co chodzi,proszę pana?-chwyciła torebkę
-Muszę z tobą porozmawiać
-Niestety to niemożliwe.Wybieram się na lekcje.-chwyciła klucz
e i wyszła
-Summer jest w szpitalu-Mia trzasnęła drzwiami zaskoczona-Nie jest to rozmowa na telefon.Proszę was o zjawienie się u nas w rezydenci
-Przekażę April-rozłączyła się
***
-April!-brunetka odwróciła się,aby spojrzeć na biegnącą w jej stronę przyjaciółki
-Tak?-zamknęła szafkę 
-Summer jest w szpitalu.Jej ojciec dzwonił z jej telefonu.-otworzyła buzię
-W Bridgeport?Zwariowali.-zadzwonił dzwonek
-Przyda ci się odpoczynek od twojego chłopaka i jego paczki.-brunetka spojrzała na chłopaka
-Słucha.-zmarszczyła brwi
-Słucham?-zrobiła to samo co zielonooka
-Nic.Idę na lekcje,Cześć.-uśmiechnęła się i odeszła
***
-Przepraszam-niska blondynka weszła do klasy historycznej
-Tak?-pan Yukimura podniósł głowę
-Dostałam przekierowanie do tej klasy-złapała za kurtkę
-Jesteś tą młodą,zdolną dziewczyną.-wskazał na miejsce obok Stilesa
-Tak.-usiadła na wyznaczonym miejscu
-Mam nadzieję,że jesteś gotowa na mały test-nauczyciel położył kartkę przed dziewczyną
-Oczywiście-zaczęła pisać
***
-Wyjeżdżam.Nie wiem na jak długo,Theo.Może nie powinniśmy się spotykać.Tam zobaczę mojego byłego chłopaka.Może zostanę przez chwilę...
-Dobrze.Nie ma sprawy. Będę czekał ze Scottem,Stilesem,Lydią Malią...-uśmiechnął się
-Co ty chcesz zrobić?-zmarszczyła brwi
-Przepraszam-wbił strzykawkę w jej ramię.Dziewczyna upadła.Theo szybko ją złapał i zaniósł do samochodu
***
Brunetka obudziła się w czymś w rodzaju klatki
-Jesteś tutaj wyjątkowa.Pozwolili mi z tobą porozmawiać.
-Oni? 
-Doktorzy Strachu.-spojrzał na nią
-Jeżeli chcesz mi coś powiedzieć to podejdź tu,Nie będę krzyczeć przez cały ten...pokój,idioto-dotknęła krat.Cofnęła się czując jak kopie ją prąd.
Chłopak podszedł do niej
-Teraz przynajmniej nie zrujnujesz wszystkiego.
-Ufałam Ci,Theo.A ty to bezczelnie wykorzystałeś dla jakiegoś planu,Jesteś śmieciem.-założyła ręce
-Podziękujesz mi innym razem-usłyszała dzwonek jej telefonu
-To moja komórka?-podeszła bliżej
-Jak słodko.-wyjął ją z kieszeni-Twoja przyjaciółka.
-gdybyś niczego nie popsuł teraz byłabym w moim ukochanym Bridgeport.-wyciągnęła rękę
-Nie radzę-schował telefon z powrotem i odwrócił się,żeby odejść
-Najgorsze jest to,że nadal mam nadzieję.Nadzieję i miłość,Theo.-ruszył z miejsca.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Rozdział 17

Dziewczyna zatrzymała się przed kamienicą.Zgarnęła brata i posadziła go na foteliku,który znajdował się na bagażniku.
Chłopczyk uśmiechnął się delikatnie.
-Leah będzie w domu?-zapytał.Blondynka ukucnęła przy nim
-Nie,mały.Próbuje się z kimś skontaktować.Obiecuję,że wróci.-usłyszała głos silnika.
Zielony motor skręcił w stronę dziewczyny.Niebieskooka podniosła się z małym brunetem na rękach.Chłopak zdjął kask i podszedł do nich
-Możemy porozmawiać?-zszedł z motoru
-Nie znam cię.-przytuliła chłopca
-Jestem kolegą Liama…Bliskim przyjacielem.Scott McCall.-podał rękę
-Dayami Reynolds-pogłaskała dziecko-To mój brat,Jesse



-Hej.-brunet uśmiechnął się
-Mogę pojeździć na twoim motorze?-wyciągnął ręce
-Jasne.-złapał chłopaka i posadził na pojeździe-Mógłbym teraz z tobą porozmawiać?-zwrócił się do blondynki
-O czym?-spojrzała kątem oka na brata
-Znacie Hale’ów.
-Moja siostra przyjaźniła się z synem Talii.Byli czymś w rodzaju…
-Stada?-odetchnął
-Wiesz.-uśmiechnęła się
-Więcej niż ci się wydaje-pokazał jej swoje prawdziwe oczy
-Super.Nie musisz chwalić się,że jesteś prawdziwym alfą,Scott.Jesse,idziemy.-zdjęła chłopca z motoru-Do zobaczenia jutro w szkole.
***
-Nie wiem czy dam radę to kontrolować,Theo.To mnie rani.-bawiła się palcami stojąc-Dzisiaj uderzyłam się w głowę,a któregoś dnia,co? Wpadnę pod samochód!
-To był pierwszy raz jak zobaczyłaś coś z przyszłości-złapał ją za rękę
-Ale to się powtórzy,nieraz.-łza zleciała jej po policzku
-Nie płacz-spojrzał na nią
-Chcę być normalna,Theo.Bez Scotta McCalla,Stilesa Stilinskiego ,Lydii Martin i całej elity…
-Elity?-uśmiechnął się
-Te wasze supermoce typu świecące oczy,szybkie gojenie… I twoje chodzenie jakbyś latał,nigdy cię nie słyszę…-uśmiechnęła się szeroko-Czemu mi nie przerywasz?Jest późno,powinieneś chyba iść…
-Lubię jak mówisz-powiedział.

Dziewczyna zacisnęła paznokcie na ręce blondyna i podeszła do przodu.

Rozdział 16

Brunetka włożyła bluzę.Po zapięciu jej usłyszała jak otwiera się okno.
Kliknęła na pasek.Szybko chwyciła za katanę wysuniętą z akcesoria i skierowała w cień,który pojawił się we framudze.
-Chill.-wysunął się do przodu
-Przestraszyłeś mnie.-zielone oczy dziewczyna skierowała na blondyna w skórzanej kurtce
-To moja bluza?-utrzymywał ręce w górze
-Znalazłam ją w walizce.-opuściła miecz.Razem z nim opadły ramiona chłopaka
-Kłamiesz.-opadł na fotel
-Może…-usiadła na krzesło stojące naprzeciwko niego
-Co to jest?-wskazał na tablicę
-Różne supernaturalne dziwności-Theo wstał.Podszedł do zapisków
-Nie wiesz co jest moją kotwicą?-roześmiał się
-A powinnam?-stanęła za nim
-Musisz znać swojego wroga,Mae.-uśmiech zagościł mu pod nosem
-Nie nazywaj mnie tak.Nie po to przedstawiam się moim drugim imieniem.-chłopak spojrzał na nią opierając się o ścianę
-Chcesz sama to napisać?
-Co?-podał jej mazak
-Wiesz co,lub raczej kto jest moją kotwicą-napisał pełne nazwisko brunetki
-Posuwasz się za daleko.-podniosła chusteczkę,aby to zmazać.Chłopak złapał ją za nadgarstek
-Ja bym wolał zostawić odpowiedź na nurtujące mnie pytanie.-szepnął
Puścił dziewczynę i zeskoczył z okna.
***
-Prawie się zapaliła,kiedy Theo powiedział,że chce ze mną porozmawiać.-do autobusu weszła nieznajoma przyjaciołom blondynka.Usiadła tuż przy nich.
Stiles przyglądał się jak jej jasne włosy opadają na bordową bluzkę lacrosse.
-Nowa?-szepnął Scott
-W wieku Liama.-zauważył przyjaciel-Chimera?
-Nie każdy kto w Beacon Hills jest nowy musi być chimerą
-Przepraszam-dość podobna blondynka przecisnęła się przez autobus
-Co ty tu robisz?-szepnęła nastolatka
-Będę dzisiaj u Hale’ów.Idź prosto do domu,zajmij się młodym.-odpowiedziała niebieskooka podając jej klucze-Zdobądź przyjaciół,siostrzyczko.Prawdziwych przyjaciół-uśmiechnęła się
-Cześć-wsadziła klucze do plecaka
***
Blondynka odwróciła się
-Na co się tak gapisz?-szepnęła.Spojrzała na Liama
-Na nic.Jesteś nowa-odpowiedział
-A ty słodki jak cukier.Aż mi się chce wymiotować,Dunbar.-wróciła do słuchania nauczyciela
***
-Wpomniała o Hale’ach,świetnie.Musimy w takim układzie skontaktować się z Peterem albo Derekiem.-Malia rozłożyła ręce
-Twój ojciec jest w Eichen,a Derek wyjechał-Scott bawił się telefonem
-Też myślę,że Dereka byłoby sprowadzić łatwiej.-April uśmiechnęła się szeroko.

-Najpierw z nimi porozmawiamy.-Stiles wskazał na dziewczynę na rowerze

niedziela, 23 sierpnia 2015

Rozdział 15

-Idziesz?-Stiles pukał do drzwi od łazienki
-Moment-brunetka oparła się o zlew.Zielone oczy dziewczyny jarzyły się jak słońce
-April?-urywki laboratorium zajęły głowę kitsune
Troje ludzi poruszało się przy ekranie z fazami księżyca.Na metalowym stole leżał przebity chłopak
-Hej.-dziewczyna otworzyła oczy.Stiles delikatnie klepał siostrę po policzku
-Kolejna chimera.Zabili ją.-dotknęła głowy
-Uderzyłaś się?-zabrała zakrwawioną rękę
-Nie ważne,chodźmy do szkoły-spłukała dłoń
-Na pewno?Może jed…
-Niech się dzieje co chce.Musimy zdać,Stiles.Jedziemy.
***
Theo odwrócił się do Scotta.
-Czujesz krew?-oparł łokieć na krześle
 -W tej klasie.-rozglądał się
-Z April nie jest okej.-zauważył blondyn
-Krwawi?-przysunął się
-Spójrz na jej szyję-skierował wzrok na zaschnięta krew dziewczyny
-Panie McCall,jakiś problem?-nauczyciel podszedł do ławki-Jeśli nie,łaskawie wysłuchajcie lekcji
W tym samym czasie do klasy wszedł szeryf
-O co chodzi?-mężczyzna zwrócił się do policjanta
-Potrzebujemy Mae April Schein.-brunetka podniosła głowę-Proszę ją usprawiedliwić z lekcji, to trochę potrwa
-Oczywiście-jasnooka wstała
***
-Znaleźliśmy kolejną chimerę.Wiesz co to znaczy,Scott.-spojrzała na zamek ,który otwierał
-Powiedz mi jedno April.To był Corey,tak?-klucze wypadły mu z ręki
-Tak-dziewczyna podniosła je i otworzyła drzwi-Nie wiem czy możesz się bardziej denerwować,ale Hayden jest następna.
-Obiecałem Liamowi…-zdjął kurtkę
-Nie wszystkich można ocalić ,Scott.Musisz to pamiętać.Czasem będą ofiary.-weszła do salonu-A ty nie masz swojego domu?-krzyknęła na chłopaka ,który opierał się o sofę
-Chciałem porozmawiać ze Scottem-podszedł do nich
Brunetka złapała alfę za koszulkę i pociągnęła do kuchni
-Wiesz,że nie można mu ufać?-szepnęła.Odkręciła w pospiechu kran
-Ci zaufaliśmy,a byłaś nowa.
-Ja wam mogę powiedzieć co się zaraz stanie,Scott.
-Właśnie widzę.Co cię tak do niego zraziło?Zaczynasz się zachowywać jak Stiles-zakręcił kran
***
-Można?-szeryf uchylił delikatnie drzwi
-Oczywiście.-brunetka napisała imię na tablicy
-Chciałem ci podziękować za złożenie zeznań przy Clark.-spojrzała na słowo banshee
-Tej brunetce?Siostrze Hayden?
-Tak.
-Nie ma sprawy.-zaczęła wypisywać kotwice towarzyszące wilkołakom przy pełni.
Po wyjściu mężczyzny dziewczyna spojrzała na walizkę.Zoorientowała się,że nadal jest pełna.
Podeszła do niej i otworzyła.Wypadła z niej czarna bluza.


Rozdział 14

-Myślę,że teraz chyba możesz powiedzieć mi co takiego Theo powiedział Ci,że siedzisz tyle w domu.-zmarszczyła brwi
-Nic.-jasnooka zbladła
-Chyba jednak coś-Lydia zarzuciła torebkę-Jeżeli będziesz chciała o tym porozmawiać jesteśmy do dyspozycji

-Wy?-brunetka delikatnie kaszlnęła
-Ja,Stiles,Malia,Scott-uśmiechnęła się i wyszła.April podniosła się
-Koniec depresji?-Stiles rzucił się na łóżko
-Tak.Przez głupie dwa zdania mam nie brać udziału w waszych akcjach? Proszę cię-uśmiechnęła się szeroko
-To moja siostrzyczka.-odwzajemnił uśmiech
***
Po przebraniu się w dres,April postanowiła zacząć czytać książkę.Usiadła w salonie z kubkiem kawy.
Po paru minutach przewracania stron obraz przed oczami zaczął jej się rozmazywać.Zadzwonił dzwonek.Stiles natychmiast zbiegł po schodach.
-Mogłeś powiedzieć,że ktoś ma przyjść-otworzył.Blondyn przekroczył próg.April oddalała i przybliżała wyrwaną kartkę
-Kółko czytelnicze otwarte-brunetka podniosła oczy świecące się na zielono-Jeśli zostawię was samych,nie roznieście pokoju-uśmiechnęła się do brata
-Miłego czytania-brunet wszedł na górę.Theo usiadł naprzeciwko dziewczyny
-Jeżeli mnie chociaż raz dotkniesz obiecuję,że rozszarpię cię tak,że zostaną tylko strzępy.-oddaliła kartkę ponownie
-Wiesz,to ja byłem tym,który wyciągnął ich z niebezpieczeństwa
-Masz na myśli Liama i Hayden?Nie oczekuj wdzięczności z mojej strony,bo jej nie dostaniesz.-zamrugała
-Spróbuj od tyłu.-założył nogę na stół
-Słucham?-odwróciła głowę
-Język użyty w tej książce cię dekoncentruje.Spróbuj od ostatniej strony.-przewrócił książkę o 180 stopni
-Nadal ci nie wybaczam,Theo.-zaczęła czytać
-Fajnie.
***
-Skończyliście książkę?-Theo uderzył się o ścianę
-Nope.-podniósł się delikatnie kładąc April na poduszkę-Ale jesteśmy blisko
-Odwiozę cię do domu-brunet chwycił kluczyki.Blondyn przykrył dziewczynę uważając żeby jej nie obudzić i poszedł za Stilesem.
***
-Czekaj-brunet zatrzymał chłopaka przed wyjściem z samochodu
-Tak?-zamknął drzwi
-Muszę porozmawiać z tobą,o mojej siostrze-wyjął kluczyk ze stacyjki
-Jest na mnie zła.Nie ma o czym rozmawiać-Theo spojrzał na niego
-O co?
-Nie wiem-skłamał
-Wiesz,Theo –obrócił głowę-A jeśli jeszcze raz ją skrzywdzisz obiecuję,że coś ci zrobię
-Czekam-blondyn wyszedł z samochodu

sobota, 22 sierpnia 2015

Rozdział 13

-Nie odbiera.-Stiles po dziesiątym razie zrezygnował
-Spróbuj ostatni raz-zaproponoowała Malia
-Z kim się kontaktujecie?-Theo podszedł do nich
-Nikim ważnym-rudowłosa zabrała brunetowi telefon
Tydzień później
-Jest na ciebie zła?-Mia chodziła w tą i z powrotem
-Nie dzwoni,nie pisze,nie wychodzi z domu,w szkole jej nie ma.-blondyn potarł ręce
-Martwisz się o nią.Dobrze.-postawiła kawę przed nosem chłopaka
-Mogłabyś z nią porozmawiać?-wstał
-Musiałabym wiedzieć co jej powiedziałeś.-uśmiechnęła się
-Jednak dam sobie radę
-Czekaj.-złapała go za ramię-Mam wrażenie,że April mi czegoś nie mówi
-Wydaje ci się.-wyszedł
***
-Stiles-panna Finch zawołała bruneta.Chłopak podszedł do niej.
-Tak?-nerwowo wsadził rękę do kieszeni.Nauczycielka spojrzała na niego,lekko się niepokojąc.
-Twoja siostra ma ostatnio ciężkie dni,tak?
-Tak.-przyznał
-Na pewno przeżywa to wszystko co ją spotkało,ale nie może siedzieć w pokoju…
-Myślę,że powinna pani porozmawiać z tatą.Wie pani,nie jestem dobrym bratem.-odszedł
***
-Pytała o nią?Po co?-Malia spojrzała na bruneta
-Nie wychodzi z domu,z nikim nie rozmawia,ma zasłonięte rolety,nie je.Jak myślisz,dlaczego?-noga zaczęła mu drgać.To był zawsze zły znak
-Może ktoś powinien ją gdzieś zabrać?Lydia?-spojrzała na niego
-Tak.Porozmawiam z nią.
***
Rudowłosą dziewczynę przekonały błagania Stilesa.Poszła do przyjaciółki.
Zapukała do drewnianych drzwi.Nie słysząc odpowiedzi weszła do środka.
-April,wyglądasz… źle.
-Dzięki
-Co ci jest?
-Nic.-przewróciła się na lewy bok.Rudowłosa usiadła
-Chciałabyś może coś powiedzieć?Nie widziałaś nikogo od tygodnia.Pewnuie dużo sobie przemyślałaś,co?
-Nie jesteś w psychiatryku,Lydia.Zachowuj się normalnie.
-Dobrze.
-W pewnym sensie tęsknie za tymi czasami,kiedy wszystko było łatwe.-łzy zleciały po policzkach dziewczyny
-To znaczy?-rudowłosa wstała
-Nie musiałam się martwić o moją przyszłość,miałam wspaniałego chłopaka…
-Chcesz mi o nim opowiedzieć?-brunetka kiwnęła głową i usiadła
-Nazywa się Ian.Jest nauczycielem.Ma wspaniałe,niebieskie oczy… Nie takie jak Theo czy Liam… Intensywne.I jego ciemne włosy…-uśmiechnęła się delikatnie-Rodzicie nic o nas nie wiedzieli.Od tazu wybiliby mi ten pomysł z głowy
-Kochałaś go?-banan zagościł na twarzy Lydii

-Bardzo.-przyznała dziewczyna

Rozdział 12

-Wykupiliście sklep?-April podniosła głowę na dźwięk głosu szeryfa
-Myślałam,że jest pan w pracy.-postawiła karton
-Nie,nie jestem.Może wam pomóc?-odstawił kawę
-Jasne-podała mu lampki-Ma pan odkurzacz?


-W szafie-zaczęła iść
-Jeszcze jedno.Mógłby pan załatwić mi taką tablicę jak ma Stiles?
-Oczywiście
***
April do nocy ogarniała pokój.Brat pomógł jej w tym.Po skończeniu odkurzyła i wytarła kurze.Wreszcie mogła się rozpakować
-Coś jeszcze?-Stiles przykręcił rurę w garderobie
-To wszystko.Dobra robota,panie Złota Rączka.-przybiła mu piątkę
-Artystycznie-Theo wszedł do pokoju
-Dzięki-odwróciła głowę w jego stronę
-Nie uderzysz go?-brunetka pokręciła głową.Chłopak zamknął drzwi wychodząc.
-Sama to zrobiłaś?-zaczął niepewnie
-Przepraszam-złączyła swoje ręce
-Czuję,że znowu dostanę.
-Za co?-spojrzała na niego.Wiedział,że musi skłamać dla dobra jego i dziewczyny
-Pracowałem dla Doktorów-brunetka cofnęła się krok w tył
-Dobry żart.Powinieneś występować w cyrku
-Nie żartuję.Pracowałem,ale teraz dla nich nie pracuję-łza zleciała po policzku brunetki-April…-dotknął jej ramienia
-Nie dotykaj mnie.Wynocha.-zamknęła drzwi po wyjściu chłopaka
***
-April-Stiles otworzył drzwi-Taty nie ma,a ja muszę iść.Mają kolejną chimerę,trzeba znaleźć Liama i Hayden-brunetka pociągnęła nosem
Chłopak podniósł głowę znad telefonu
-April?Co jest?-usiadł na brzegu łóżka
-Nic.Idź.Daj znać jak Liam i Hayden się znajdą.-przewróciła się na bok
-Może chcesz,żebym zadzwonił po Summer?
-Chcę tylko leżeć w łóżku i słuchać smutnej muzyki… Cały dzień.
***
-Wszystko z nimi okej?-Scott spojrzał na Hayden
-Z Liamem tak,a z Hayden jak z Hayden.Zagoiło się-Lydia usiadła obok niego
-To dobrze.-uśmiechnął się
-Theo co chwilę sprawdza telefon-rudowłosa spojrzała na blondyna
-Myślałem że tylko mnie to irytuje.-Stiles nachylił się nad kanapą,żeby podać im kubki z kawą
-Może trochę zabawy?-Lydia podniosła telefon
-Dopiero wyciągnęliśmy naszych przyjaciół z rąk tych doktorów.-Malia usiadła przy swoim chłopaku
-To ja zawsze byłam tym optymistą w naszej paczce.-zielonooka upiła łyk kawy
-Co chcesz zrobić?-krótkowłosa dziewczyna uniosła głowę

-Zrobimy eksperyment.Mówiłeś,że April jest smutna.Zadzwonimy,że znaleźliśmy Liama i Hayden.Bedzie chciała ich zobaczyć.Przełamie się i przyjedzie.-Lydia wystukała numer

Rozdział 11

April zasnęła na podłodze.Kiedy się rano obudziła,słyszała szczękanie naczyń.Przy niej stały pudełka.Jedno otwarte,nic w nim nie było.Drugie,zaklejone.
Brunetka podniosła się.Podeszła do drzwi i otworzyła je.Zeszła po schodach.Weszła do pokoju Stilesa.
-Wstawaj.-usiadła na łóżku-Potrzebuję pomocy
-Poproś swojego chłopaka-przewrócił się na bok-Jestem zajęty.
-Proszę,no-położyła się na niego
-Nie masz bliższej rodziny?
-No,proszę…Braciszku,no…
-Dobrze.-wstał powoli-Nigdy więcej nie budź mnie w niedzielę o świcie.
-Jest jedenasta
-No właśnie.-poprawił poduszkę
-Co to?-spojrzała na tablicę
-Tu zapisuję poszlaki.Czerwoe to nierozwiązane,zielone zakończone.
-Widziałam takie oznaczenia w książkach Malii,teraz wiem skąd miała inspirację-uśmiechnęła się
-Tak…
-Mogłabym taką mieć?-Do czego ci potrzebna?
-Nie do końca rozumiem te supernaturalne rzeczy.-zrobiła dziwną minę
***
-Masz pieniądze,tak?-April rozkoszowała się zimnym wnętrzem błękitnego Jeepa
-Ma… Josephine zostawiła mi kartę.-przychyliłą głowę
-Może zadzwonić po Malię,Lydię albo Kirę?Pewnie wolałabyś być z nimi-skręcił
-Pomyślmy,Lydia wykupiłaby cały sklep,Malia dobrałaby rzeczy,które do siebie nie pasują,a z Kirą nie dogaduję się dobrze od mojego pierwszego dnia w szkole.
-Czyli wolisz,żeby towarzyszył ci chłopak,którego dopiero od niedawna uważasz za brata.Rozsądnie.-uśmiechnął się
-Skręć w lewo.-poleciła
***
-Cała lista?Nieźle to przemyślałaś.
-Wiesz,kiedy musisz wyprowadzić się od banshee do kogoś,kogo nie znasz ,myślisz racjonalnie.-wzięła wózek
-Zamierzasz to wszystko dzisiaj kupić?-popatrzył na listę
-Jasne.Czemu nie?
***
-Czy to ostatnie co musimy kupić?-Stiles odhaczył stolik
-Tak.Tylko telewizor.-uśmiechnęła się wchodząc do sklepu-Przeczytaj co już mamy
-Lampki,biurko,sztaluga,pościel,poduszka,komoda,wieszak,zasłony,rolety,rury,plakaty,fotel,stolik,kanapa,dywan.-wyrecytował
-No,Stiles,spójrz na to z tej strony,schudniesz.
***
-Powiesz dlaczego uderzyłaś Theo?-Stiles zaparkował pod domem
-Nie chcę o tym gadać-dziewczyna wysiadła z auta



piątek, 21 sierpnia 2015

Rozdział 10

-Theo!-krzyknęła ponownie
-Co?-trzymał w ręku piwo.April podeszła do niego
-Wilkołaki nie mogą się upić. I tak nie pij,proszę.-zabrała mu butelkę
-Bo znowu mnie będziesz zwodzić?-prychnął-Myślę,że źle dobierasz przyjaciół.Stiles nie byłby zadowolony
-Co do tego ma Stiles?
-Nie wiedziałaś swojego aktu urodzenia?Spytaj Lydii o co chodzi.
***
-O co chodzi Theo?-zapytała na wstępie wchodząc do domu
-Już wiesz-szeryf Stilinski,pani Martin i Lydia stali w salonie
-O co tu chodzi?-rudowłosa podeszła do brunetki.Podała jej kartkę.Dziewczyna usiadła.
-Przeczytaj dokładnie.-czytając,była bliska płaczu.
-Chwila,Claudia Stilinski,matka Stilesa,tak?-odwróciła głowę
-Wszystko dobrze?-Lydia ukucnęła przy brunetce
-Nie wiedziałem,że moja żona miała córkę,April.-szeryf zabrał od niej kartkę
-Dlatego myślę,że powinnaś mieszkać ze swoją rodziną,prawdziwą rodziną.-Pani Martin splotła ręce
-Okłamywali mnie.Przez całe życie.-łzy płynęły jej po policzkach
-Theo już taki jest.Nie umie powiedzieć nic delikatnie.-Lydia przytuliła ją-Pomóc ci się spakować?
***


April zapłakana dojechała do domu Stilesa.Uchyliła delikatnie drzwi
-Tato?-brunet wyszedł ze swojego pokoju-April?Co ty tu robisz?-jasnooka podbiegła i wtuliła się w niego.
Pan Stilinski położył akt urodzenia na stole i poszedł do swojego biura.
-Co jest?-szepnął
-Moją matką była Claudia
-To super!Może ona jest Kitsune.Powinniśmy do niej zadzw…-odkleił się od niej
-Nie,nie rozumiesz.Claudia Stilinski.
-Mama?-spojrzał na brunetkę przełykając ślinę.Pokiwała głową
***
Zła April malowała jedną ze ścian w pokoju na drugim piętrze.
-Nie za nudny ten kolor?-Mia spojrzała na przyjaciółkę
-Mam jeszcze tapetę,a jeśli Stiles mi pomoże pomaluję też to-wskazała na deski sufitu

-Czyli nie jesteśmy ci potrzebni?-przycisnęła pędzel do ściany
Odłożyła go i odwróciła się
-Chciałem cię przeprosić.-chłopak wszedł do pokoju
-Ja może wyjdę.-Mia kiwnęła głową.April wróciła do malowania
-Nie chciałem,żebyś się tak dowiedziała…-brunetka rozrobiła w tym czasie klej
-Zacznijmy od końca.Jak tu wszedłeś?-przeniosła się na drugą ścianę.Przykleiła delikatnie tapetę
-Szeryf mnie wpuścił
-Podasz mi stołek?-odwróciła się.Blondyn złapał za krzesło i podał je
Dziewczyna stanęła na nim.Zaczęła malować deski na biało
-Najgorsze w tym wszystkim jest to,że uwierzyłeś Summer-przesunęła się
-Uwierzyłem bo masz taki charakter-zeszła ze stołka
-Słucham?-podeszła do niego
-Masz charakter jakbyś chciała wszy…-nie dokończył.Dostał od April nauczkę.Po ciosie upadł na ziemię.
-Theo, myślę,że powinieneś iść.-Stiles pomógł mu wstać.

Rozdział 9

April spojrzała na śpiącego Theo.Sama przeglądała podręcznik od biologii i wypełniała pracę domową.
Kiedy skończyła,poszła pod prysznic.
Wracając,zastała w kuchni Lydię.Piła mleko i czytał
a jakiś papier,który miała przed sobą.Rudowłosa podniosła głowę,wstała i przeczesała włosy ukrywając łzy
-Nie śpisz?-zapytała
-Uczyłam się-April usiadła naprzeciwko Lydii
-Theo śpi?-wstawiła szklankę do zlewu
-Skąd wiesz?-brunetka zeskoczyła z krzesła barowego
-Trudno nie zauważyć tej czarnej furgonetki-uśmiechnęła się-Idź już do łóżka.
April wróciła do swojego pokoju delikatnie stąpając po podłodze.Cicho położyła ubrania na biurku i położyła się do łózka
***
Dziewczyna obudziła się wtulona w blondyna.Natychmiast się podniosła.
Pewna tego,że chłopak śpi zaczęła się przebierać.
Theo delikatnie otworzył oczy kiedy April wkładała bluzkę.Gdy się odwróciła całkiem ubrana,blondyn szybko je zamknął.Brunetka usiadła na łóżku.
-Jeżeli nie chcesz się spóźnić,radzę wstać.-założyła buty
-Jasne…-sięgnął po koszulkę
***
-April!-Scott szedł w stronę jej i Summer.Brunetka zatrzymała się
-Tak?-rzuciła okiem na Kirę biegnącą z tyłu.Chłopak podał jej kartkę
-Przeczytaj to.-spojrzał na blondynkę
-Jasne
***
Mia siedziała w bibliotece czekając na April.Szła właśnie odstawić książkę.
-Summer?-blondynka całowała się z Brettem
-Mia… Cześć.-odkleiła się od chłopaka
-Co ty tu robisz?Nie uczysz się w Davenford?-uniosła brwi
-Mam wolne.-podrapał się po włosach
-Oddam ci ją później.-wzięła przyjaciółkę pod ramię i wyprowadziła uważając żeby nic jej się nie stało w kostkę.
Na korytarzu nie było prawie nikogo
-Powiedziałaś mu,że wracasz?-założyła ręce
-Mia…
-Ja nie znalazłam sobie chłopaka,a tu zostaję,Sum!-rozłożyła ramiona
-Może powinnaś.
-O co ci chodzi?
-Nie będziesz tu długo siedzieć,Mia
-Ale nie mam też zamiaru nikogo zwodzić tydzień przed wyjazdem.
Wilkołak,który wszystko słyszał skrzywił się
-Mia,Summer,co się dzieje?-April podeszła do nich.Theo po prawej stronie trzymał książki
-Powiedz jej,że zwodzenie chłopaka nie jest okej!-krzyknęła Mia
-Zwracasz się do mistrzyni w tej dziedzinie!-przekrzyczała ją Summer
Po minie April,Summer zorientowała się,że powiedziała coś źle.
-Ja…Przepraszam..-spojrzała na Theo
-Właściwie to muszę iść.-schował książki z powrotem do plecaka i ruszył do drzwi.
-Dzięki.-pobiegła za nim-Theo!-wybiegła na ulicę.

Stał po przeciwnej stronie.