April
jechała autem,i spała.Nagle usłyszała strzały.Natychmiast chwyciła się fotela z
przodu.Pisk stawał się coraz głosniejszy,a mężczyzna stracił panowanie nad
samochodem
-April!-krzyknęła
kobieta-Weź walizki.-wcisnęła jej w rękę portfel-Biegnij na przystanek,jedź do
Beacon Hills. Jesteś tam zapisana do szkoły.-dziewczyna szybko podniosła się z
miejsca.
-Kochamy
cię,pamiętaj.-Pan Schein wysiadł ze sztyletami w ręce,za nim jego żona
-Biegnij.-matka
April ustawiła nóż i kiwnęła głową
Jasnooka
zaczęła biec przed siebie patrząc na pustą ulicę.Kiedy się odwróciła,ponownie
zobaczyła tylko ciemność.Z nieba runął deszcz,a czarna otchłań zamieniła się w kropkowany materiał
Po
dojściu na przystanek zdążyło się rozpadać. Zmęczona targaniem walizek usiadła
pod dachem na przystanku. Nie zauważyła,kiedy zasnęła.
***
W tym
samym czasie paczka przyjaciół rozmawiała na video-czacie
-Ktoś nie
przeczytał książki?-zagaił Stiles
-Myślę,że
Theo.-Malia spojrzała niepewnie w kamerę.Do banshee nagle zadzwonił telefon
-Zaczekajcie.-odebrała
odchodząc od laptop.Wróciła po chwili- To Jordan,wszyscy do biura.
-Widzimy
się na miejscu.-Scott zamknął komputer,zadzwonił po Theo. Wszyscy wybrali się
na wyznaczone miejsce.
***
-Panią
Schein znaleziono martwą,April-mówił spokojnym tonem
-Posłuchaj.
Wiem,że to ci się wyda dziwne,ale widzę,że w tym miejscu umarło i umrze wiele
ludzi.Widzę każdą osobę.Ale mojej mamy tam nie widziałam.Widzę jak się
palisz.-naciągnęła na siebie mocniej kurtkę zastępcy
Pierwszy
do holu wbiegł Scott. Za nim Stiles oraz Theo,na końcu dziewczyny.
-To
ona?-czerwonooki podszedł do niej
-Nie!-odsunęła
się gwałtownie
-Spokojnie,możesz
nam ufać.-Theo położył rękę na jej kolanie.
-Deskorolka,Drut
elektryczny…-wyszeptała.-Kanima-złapała się za włosy –Chimera
-Jak się
nazywasz?-wilkołak ukucnął przy niej
-April…April
Schein-podał jej chusteczkę
-April,jestem
Scott,to Theo,Stiles,Kira,Malia,Lydia-nadstawił ucho- i Liam-chłopak skradał się za drzwiami
-Czym
jesteś?-wyrwało się Malii
Dziewczyna
spojrzała ze strachem na grupę nastolatków.Zatrzymała wzrok na krótkowłosej
blondynce.
-Co…-przełknęła
ślinę-Co masz na myśli?
-Słyszałam
cię.-kucnęła obok Scotta-Wiesz kiedy byliśmy w niebezpieczeństwie
-Nie wiem
o co wam chodzi. Nie jestem wariatką.
-Nie twierdzimy tak.-powiedziała Lydia spokojnym tonem
-Jestem
człowiekiem. Teraz mogę prosić o wyjaśnienie dlaczego wy macie kolorowe oczy?
-Innym
razem.Gdzie są twoi rodzice?-spytał McCall najłagodniej jak umiał
-Scott-Parrish
pokręcił głową.Po policzkach April ,zaczęły lecieć łzy.Zakryła twarz w dłoniach
-Odsuńcie
się.-Stiles przecisnał się między osobami. Malia i Scott podnieśli
się-April-odsłonił jej ręce.Brunetka pociągnęła nosem. Chłopak spojrzał na
walizki-Masz gdzie mieszkać? –nastolatka pokręciła głową
ŁOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO!
OdpowiedzUsuńKOBIETOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO!
CHCĘ WIĘCEJ! JA PIERDOLE!
TO CHYBA NAJLEPSZY BLOG Z TYCH TWOICH WSZYSTKICH!
CZEKAM NA DRUGI NOOOOO!